sábado, 8 de septiembre de 2012


Wiadomo, plaża..
Główna miejska plaża Barcelony – Barceloneta tonie każdego sezonu zalana turystami od świtu do nocy,  pokrzykujący sprzedawcy piwska, kokosa i moijito nie dają w spokoju poleżeć, a skośnookie masażystki bezczelnie zabierają ci 5 euro po masażu, którego prawie nie poczułeś/łaś... Tak, tak, każdy kto choć raz był w Barcelonie, musiał to przeżyć na własnej skórze. Ale czy tak wygląda upragniony odpoczynek na plaży? Nawet pobliska plaża-sąsiadka Nueva Icaria nie będzie tutaj wiele się różniła..

Alternatywa - Plaża El Prat oraz Gava Mar!

Proszę Państwa oto mamy tutaj alternatywę godną obszernego opisu w National Geographicu!
Plaża El Prat – Bardziej dzika -  pod samą Barceloną, graniczy z lotniskiem pod strony lądu, co sprawia, że leżąc sobie skwierczącym brzuszyskiem do słońca możemy obserwować lądujące i startujące samoloty tuż nad naszymi strudzonymi życiem głowami. Duże połacie plaży, szczególnie w stronę Gavy Mar, są plażami naturystycznymi.
Z tego co mi wiadomo, na tej plaży i następnej, Villadecans, można uprawiać kite surfing jeśli dopisuje pomyślny wiatr, stąd często można zaabserwować mnóstwo kolorowych latawców.
Plaża Villadecans, przechodzi później w Filipinas, później El Prat..


No hay comentarios:

Publicar un comentario